Recenzja 3. numeru "Blizy".

Opublikowano: 06.06.2010,

Bardzo osobista, dociekliwa i... polska recenzja Zbigniewa Radosława Szymańskiego ps. 200 gram

 

 

 

 

 

Walka postmodernizmu z postromantyzmem o miskÄ™ kaszki manny, czyli postne,

200 gramowe rozmyÅ›lania nad nowym numerem kwartalnika artystycznego „Bliza”

 

PrzyznajÄ™, że idÄ…c na promocjÄ™ kolejnego, trzeciego już w numeracji ciÄ…gÅ‚ej numeru gdyÅ„skiego kwartalnika artystycznego „Bliza” liczyÅ‚em na wiele. Wiele, tzn. miaÅ‚em nadziejÄ™ na rzetelnÄ… dyskusjÄ™ o przemianach w polskich obyczajach.. Z szumnych zapowiedzi zamieszczonych w poprzednim numerze pisma wywnioskowaÅ‚em, że nowy numer bÄ™dzie poÅ›wiÄ™cony Gombrowiczowi, który przez wielu traktowany jest jako zÅ‚oty Å›rodek na wszelkie polskie i nie tylko, dolegliwoÅ›ci. MyÅ›laÅ‚em, ba, wrÄ™cz bylem pewny, że Redaktorzy „Blizy” też pójdÄ… tym tropem i przyznajÄ™ pomyliÅ‚em siÄ™.

A powodów, by posÅ‚użyć siÄ™ Gombrowiczem, od momentu wydania poprzedniego numeru kwartalnika byÅ‚o wiele. Tragedia smoleÅ„ska aż siÄ™ prosi, by wyciÄ…gnąć z inteligenckiej rekwizytorni gotowe stereotypy poparte myÅ›lÄ… Gombrowicza, jest bowiem cechÄ… charakterystycznÄ… polskiej inteligencji, tej unikatowej w skali Å›wiatowej formacji, siÄ™ganie po Å‚atwe uogólnienia i etykiety (unikatowej, bo wszÄ™dzie w Å›wiecie, uważa siÄ™ kogoÅ› albo za inteligentnego albo nie, gdy u nas, przynależność do danej formacji albo okreÅ›laÅ‚y elity partyjne albo dyplom uczelni, co sÅ‚usznie Piotr Millati zauważa: „Przecież tak naprawdÄ™ chodzi o to, aby uzyskać tak zwany papier i dziÄ™ki niemu móc zacząć „prawdziwe życie zawodowe.”).

Z tego to powodu, Å‚atwoÅ›ci etykietowania, spoÅ‚eczeÅ„stwo nie zgadzajÄ…ce siÄ™ na wybór popieranego przez ksiÄ™dza-profesora kandydata na prezydenta, nazywane jest, bez jakiejkolwiek próby zrozumienia tego spoÅ‚eczeÅ„stwa, mianem „homo sovieticus”, czy też przez innych zniecierpliwionych naszÄ… samodzielnoÅ›ciÄ… myÅ›licieli, mianem „moheru”, „ciemnogrodu”, „dyplomatoÅ‚ków” itd... SwojÄ… drogÄ…, gdy obrażane wielokrotnie spoÅ‚eczeÅ„stwo odcina siÄ™, nazywajÄ…c nasze pożal siÄ™ Boże elity umysÅ‚owe mianem „wyksztaÅ‚ciuchów”, wzbudza to u tych elit niebywałą histeriÄ™.

Nieszczęściem Polski jest, że Polacy nie nauczyli siÄ™ nigdy, przynajmniej w ostatnich ponad dwustu latach, być Polakami narodowoÅ›ci polskiej. Nauczyli siÄ™ być Rosjanami narodowoÅ›ci polskiej, Niemcami lub Francuzami narodowoÅ›ci polskiej. Nigdy jednak, poza krótkim okresem dwudziestolecia miÄ™dzywojennego, nie dane nam byÅ‚o być Polakami narodowoÅ›ci polskiej. Pierwsze pokolenie, które takÄ… szansÄ™ zdobyÅ‚o, po 1990 roku, bardzo szybko zostaÅ‚o zmuszone do bycia Europejczykami polskiego pochodzenia. Skutki tego braku wÅ‚asnej niezależnej paÅ„stwowoÅ›ci widać goÅ‚ym okiem. StaliÅ›my siÄ™ narodem kosmopolitów, a siÄ™ganie do symboli romantycznych jest przez nasze elity traktowane jako nietakt i wyÅ›miewane. Ale historii nie da siÄ™ oszukać. Tak jak nie daÅ‚o siÄ™ zbudować socjalizmu w paÅ„stwie feudalnym, tak też nie stworzy siÄ™ paÅ„stwa polskiego wÅ›ród obywateli o mentalnoÅ›ci kosmopolitycznej. Chociaż, jak możemy przeczytać w kolejnych zapiskach Adama Wiedemanna, który: „Nie lubi budzić siÄ™, nie lubi żyć (w tym kraju, w tym mieÅ›cie, w tym mieszkaniu) - on do tego stopnia „tego kraju” nie lubi, że już nawet brzydzi siÄ™ wymówić jego nazwÄ™. Z tego to powodu, chcÄ…c siÄ™ dowiedzieć o jaki to kraj chodzi, musiaÅ‚em przemyÅ›lenia hoÅ‚ubionego przez redakcjÄ™ „Blizy” autora przeczytać.

Czy Gombrowicz rzeczywiÅ›cie może być traktowany jako autorytet w omawianiu naszych polskich spraw? Uważam, że nie za bardzo. Jego znajomość Polski i Polaków ograniczaÅ‚a siÄ™ do znajomoÅ›ci ziemiaÅ„stwa i niewielkiej grupy zwiÄ…zanej z warszawskÄ… kawiarniÄ… literackÄ…. Później już, w Argentynie, poznaÅ‚ Å›rodowiska emigracyjne.

Gombrowicz stawiaÅ‚ przed czÅ‚owiekiem wysokie wymagania, uważajÄ…c, że w czÅ‚owieku nie ma niczego, co by byÅ‚o jego wÅ‚asne. Jest on produktem wzajemnych inter-reakcji: „gdy wy sÄ…dzicie, że czÅ‚owiek jest na ogóÅ‚ taki, jak siÄ™ objawia na zewnÄ…trz w swoich postÄ™pkach lub sÅ‚owach, ja sÄ…dzÄ™, że jest on nieustannie znieksztaÅ‚cany w caÅ‚ym objawieniu swoim...

Gdy wy sÄ…dzicie, że jednak, gdzieÅ› w głębi Å›wiat czÅ‚owieka jest prawdziwy i autentyczny, dla mnie jest on z istoty swojej fikcjÄ…, kÅ‚amstwem..”

Badaniu tych relacji miÄ™dzyludzkich, tropieniu faÅ‚szu , pokazywaniu w satyrycznym ujÄ™ciu naszych groteskowych postaw poÅ›wiÄ™ciÅ‚ Gombrowicz swojÄ… twórczość. WiedziaÅ‚ dobrze, że bÄ™dzie czÄ™sto rozumiany faÅ‚szywie, w sposób uproszczony, lub instrumentalnie wykorzystywany do doraźnych celów, wiÄ™c nie szczÄ™dziÅ‚ czytelnikom zawartych w przedmowach do swoich utworów oraz w różnych czÄ™stych wypowiedziach, czy to prasowych czy na kartach „Dzienników”, wyjaÅ›nieÅ„. Trzeba przyznać, że w tych wyjaÅ›nieniach, zależnie od sytuacji, czy też od tego kto byÅ‚ wydawcÄ…

dzieÅ‚, bywaÅ‚ niekonsekwentny. Raz uważaÅ‚ siÄ™ za demistyfikatora, nastÄ™pcÄ™ Mickiewicza jeÅ›li chodzi o rzÄ…d dusz, innym razem- i taki Gombrowicz jawi mi siÄ™ podczas lektury jego utworów bardziej autentycznym, wolnym od ciężaru narodowej hoÅ‚obli-chciaÅ‚ być Sokratesem, uczÄ…cym nas jak wznieść siÄ™ ponad schemat wÅ‚asnych kulturowych przyzwyczajeÅ„.

Jak już pisaÅ‚em, liczyÅ‚em, znajÄ…c zapowiedzi dotyczÄ…ce 3. numeru „Blizy”, na wiÄ™cej. RozmowÄ™ Redaktorów trudno nazwać dyskusjÄ…. Każdy powiedziaÅ‚ kilka mniej lub bardziej przemyÅ›lanych zdaÅ„ o mistrzu. Widać wyraźnie, że chcieliby pójść dalej, użyć Gombrowicza do analizy ostatnich wydarzeÅ„, ale jeszcze nie do koÅ„ca sÄ… swojej prawdy pewni. To dobrze Å›wiadczy o profesjonalizmie Redakcji, bo nie ma wiÄ™kszej krzywdy dla pisarza, niż używanie jego myÅ›li do objaÅ›niania poglÄ…dów jemu obcych, zwÅ‚aszcza jeÅ›li sÄ… to zaledwie ćwierć poglÄ…dy nie do koÅ„ca przemyÅ›lane .

Zgadzam siÄ™ z prezentowanÄ… przez Piotra Millatiego tezÄ…, że Gombrowicz jest demistyfikatorem wszelkiego faÅ‚szu, pozornych wartoÅ›ci,, że tylko odrzucajÄ…c iluzje i zÅ‚udzenia można żyć egzystencjÄ… prawdziwie wolnego czÅ‚owieka.”

To jest nauka, której udziela nam Gombrowicz, czy jednak jest rzeczywiÅ›cie tak, że pisarz na kartach swych książek skompromitowaÅ‚ caÅ‚y szereg zmurszaÅ‚ych, narodowych mitologii? Raczej uważam, że to my stosujÄ…c metody Gombrowicza, powoÅ‚ujÄ…c siÄ™ na jego postulat wydobycia Polaka z Polaka, czynimy pisarza odpowiedzialnym za skutek, jaki walka z sarmackÄ… przeszÅ‚oÅ›ciÄ… przyniosÅ‚a, czyli za mentalno - obyczajowe przemiany, które doprowadziÅ‚y do upowszechnienia konsumpcyjnego modelu życia. Jak pisaÅ‚ satyryk: „Teorii ewolucji, drogi nader krÄ™te/byÅ‚em czÅ‚owiekiem, jestem konsumentem”.

Nie obwiniajmy wiÄ™c wielkiego pisarza za naszÄ… umysÅ‚owÄ… uÅ‚omność i smutne efekty wprowadzenia antyromantycznego paradygmatu myÅ›lenia. Lepszy już ten oÅ›mieszany przez wspóÅ‚czesne polskie elity umysÅ‚owe mesjanizm niż konsumpcyjny nihilizm. Dobrze, że Redaktorzy nie dali siÄ™ ponieść Å‚atwym posmoleÅ„skim uogólnieniom i nie poszli tropem Adama KamiÅ„skiego, który próbowaÅ‚ dyskusjÄ™ wokóÅ‚ Gombrowicza ukierunkować tak, by w katyÅ„skich bagnach utopić myÅ›l mistrza.Nawiasem mówiÄ…c, smoleÅ„skÄ… tragediÄ™ próbujÄ… w tym numerze kwartalnika wykorzystać do zilustrowania swoich fobii także dr Katarzyna Szalewska (jej można wybaczyć, bo wyraźnie przeuczona, a to rzuca siÄ™ na umysÅ‚) oraz Adam Wiedemann, który próbuje nas przekonać, że to prezydent KaczyÅ„ski jest „inicjatorem tragedii”. Jest inicjatorem tragedii, ale tej, którÄ… jest dramat ciasnoty umysÅ‚owej osób, które jak Wiedemann widzÄ… tylko to, co wyczytali w internecie lub Gazecie Wyborczej. Mam nadziejÄ™, że rozmowa Redaktorów, to zaledwie poczÄ…tek szerszej dyskusji wokóÅ‚ tematów polskich, niekoniecznie w oparciu o Gombrowicza. MyÅ›lÄ™, że ciekawa byÅ‚aby dyskusja o sarmatyzmie, w oparciu o sztukÄ™ PawÅ‚a Huelle. Teraz, gdy prezydentem zostanie zapewne potomek ziemiaÅ„stwa, obdarowany przez aktora Olbrychskiego szablÄ… Kmicica, taka dyskusja byÅ‚aby jak najbardziej na czasie. To nic, że ta szabla to zaledwie atrapa, a zÅ‚oÅ›liwcy korzeni przyszÅ‚ego prezydenta dopatrujÄ… siÄ™ wÅ›ród Targowiczan . Ta inteligencja to też tylko atrapa, wiÄ™c bÄ™dzie jak najbardziej wÅ‚aÅ›ciwa do prowadzenia dyskursu.

W mieÅ›cie, którego najwiÄ™kszym wydarzeniem kulturalnym byÅ‚ jak dotychczas wyjazd wielkiego pisarza z kraju, być może blizowi latarnicy rozpalÄ… Å›wiateÅ‚ko, które pozwoli nam, zagubionym żeglarzom, kontynuować rejs. Wszak sponsor wyprawy możny i datków nie szczÄ™dzi.

Jeżeli zaczÄ…Å‚em omawianie zawartoÅ›ci „Blizy” od rozmowy Redaktorów, to nie znaczy wcale, że podczas promocji taka dyskusja byÅ‚a prowadzona. Na szczęście nie. A dlatego na szczęście, że Bohema Jazz Club do takich dyskusji zupeÅ‚nie siÄ™ nie nadaje. MyÅ›lÄ™, że lepszym miejscem do prezentacji osiÄ…gnięć kwartalnika byÅ‚aby gdyÅ„ska „Cyganeria”. Chociaż to kameralne miejsce byÅ‚oby pewnie sprzeczne z gdyÅ„skÄ… megalomaniÄ…, wyszÅ‚oby na dobre recepcji kwartalnika.

Redakcja „Blizy” od drugiego numeru kwartalnika przyjęła zasadÄ™, że każdy kolejny numer bÄ™dzie miaÅ‚ temat przewodni. Tym razem jest nim przemiana obyczajów. Dużo pisaÅ‚em o różnych aspektach tych przemian, omawiajÄ…c powstanie kwartalnika a później jego kolejne numery. Jako zgrzybiaÅ‚y starzec, walczÄ…c w domu spokojnej staroÅ›ci o każdy talerz kaszki manny, ze zdumieniem obserwujÄ™ ku czemu zmierzamy jako spoÅ‚eczeÅ„stwo. Z dużym zainteresowaniem wziÄ…Å‚em siÄ™ wiÄ™c do lektury eseju Katarzyny Szalewskiej „Delectatio Morosa. O żaÅ‚obnych obyczajach Polaków”.

Z zainteresowaniem tym wiÄ™kszym, że natchnieniem dla autorki byÅ‚a niedawna posmoleÅ„ska żaÅ‚oba. Nie wszystko, co wtedy obserwowaÅ‚em, byÅ‚o dla mnie zrozumiaÅ‚e, wiÄ™c tym chÄ™tniej siÄ™gnÄ…Å‚em po pomoc do mÄ…drzejszego. Niestety, niezwykle erudycyjny esej autorka naszpikowaÅ‚a Å‚acinÄ…, co w wielu miejscach wydaje siÄ™ być zupeÅ‚nie niepotrzebnym ozdobnikiem. Bez tych Å‚acinizmów esej i tak by niczego ze swojej erudycyjnoÅ›ci nie straciÅ‚. A tak staje siÄ™ niekiedy Å›mieszny, jak na przykÅ‚ad w zdaniu:

„Eksplanacja, której potrzebujemy, zawsze gdy zaskakuje nas Å›mierć nagÅ‚a, podstÄ™pna mors repentina., tutaj-zważywszy na funkcje ofiar-doprawiona zostaÅ‚a aspektem narodowym.”. Przecież to circulus in definiendo. Åšmierć nagÅ‚a to rzeczywiÅ›cie po Å‚acinie mors repentina. ZupeÅ‚nie niepotrzebne powtarza autorka to samo, tyle, że raz po polsku( w koÅ„cu też jÄ™zyk piÄ™kny), a drugi raz po Å‚acinie. Szkoda, że autorka za wszelkÄ… cenÄ™ próbuje swoje ciekawe przemyÅ›lenia wstydliwie ukryć za bardzo hermetycznym jÄ™zykiem. Eksplanacja doprawiona aspektem narodowym esejowi na dobre zdecydowanie nie wychodzi.

Przed tym, przed czym potrafili siÄ™ wstrzymać Redaktorzy, czyli instrumentalnym wykorzystaniem Gombrowicza do analizy bieżących wydarzeÅ„, wiedzÄ…c, że to byÅ‚oby upupianie mistrza, nie powstrzymaÅ‚a siÄ™ autorka eseju i pewnie myÅ›lÄ…c, że postÄ™puje zgodnie z jego naukami, zamiast rzetelnego opisu żaÅ‚obnych obyczajów Polaków, zafundowaÅ‚a nam postmodernistycznÄ… papkÄ™ wymierzonÄ… w papkÄ™ postromantycznÄ…. Wszystkie uprzedzenia naszej czoÅ‚owej formacji majÄ…cej ambicje sprawowania rzÄ…dów dusz tutaj znalazÅ‚y swojÄ… eksplikacjÄ™: „wyrzygane, w sensie, w jakim organizm pozbywa siÄ™ toksyn”. (K.Sz. ) . „Gazeta ÅšwiÄ™tojaÅ„ska” nie jest miejscem do polemiki z autorkÄ…, z jej niby to naukowymi wywodami, opartymi na niemaÅ‚ej wiedzy, lecz niestety wolnymi od wÅ‚asnych przemyÅ›leÅ„- z koniecznoÅ›ci wiÄ™c zwracam uwagÄ™ na niektóre tylko myÅ›li zawarte w eseju. Autorka zrÄ™cznie żonglujÄ…c myÅ›lami Marii Janion dokonuje eksplanacji (ulubione sÅ‚owo autorki) fobii naszych intelektualnych elit. Mamy tutaj wiÄ™c i krytykÄ™ powszechnie przyjÄ™tego rozumienia pojÄ™cia „patriotyzm”, mamy też krytykÄ™ autentycznej narodowej/nie tej zadekretowanej/ żaÅ‚oby, która dla eseistki jest karnawaÅ‚em . A nad wszystkim krąży widmo strachu, strachu przed groźnym, nieposkromionym , niepoznanym tÅ‚umem. TÅ‚umem, który wreszcie po latach drzemania gdzieÅ› w kÄ…cie, gdzie nas próbowano postawić, by móc skutecznie kontynuować proces rozbrajania spoÅ‚eczeÅ„stwa z bliskich jemu symboli, przebudziÅ‚o siÄ™, odrzucajÄ…c medialne kÅ‚amstwa, którymi próbowano nas karmić przez caÅ‚e lata. Specjalnie użyÅ‚em tutaj sÅ‚owa kojarzonego z wojnÄ… „rozbrajania”, bo Andrzej Wajda sÅ‚usznie zauważyÅ‚, że w Polsce trwa wojna. Tak, sÄ… dwie Polski i dwa polskie narody, które nijak porozumieć siÄ™ nie mogÄ….

Może czas wreszcie, by po latach od upadku muru berliÅ„skiego obalić i ten tkwiÄ…cy w Å›wiadomoÅ›ci Polaków mur? Skala smutku po tragedii smoleÅ„skiej budziÅ‚a nadziejÄ™, że potrafimy wznieść siÄ™ ponad podziaÅ‚y, że możliwy jest PO-PIS. Niestety jutro, jakie po okresie żaÅ‚oby nastÄ…piÅ‚o, a także gÅ‚osy intelektualistów, którzy jak autorka eseju, wolÄ… zamknąć siÄ™ w zaciszu bibliotek niż wyjść do spoÅ‚eczeÅ„stwa, próbujÄ…c je zrozumieć i ewentualnie podzielić siÄ™ z nami swojÄ… wiedzÄ…, wskazujÄ…, że jeszcze tym razem „ZÅ‚otego Rogu” Polacy nie odzyskajÄ….

Dopóki nasze „wyksztaÅ‚ciuchy”(używam tego sÅ‚owa bez ironii, a jedynie z troskÄ…) nie pojmÄ…, że odebranie nam naszej romantycznej symboliki jest ograbieniem nas z naszej tożsamoÅ›ci i próbÄ… wcielenia nas do armii europejskich, pochÅ‚aniajÄ…cych byle co i byle jak popadnie konsumentów, ta polsko-polska wojna bÄ™dzie nadal trwaÅ‚a. Nie mam nic przeciwko temu, by Katarzyna Szalewska staÅ‚a siÄ™ naszym nauczycielem, erudycyjnie jest do tego predestynowana, ale dopóki nie zrozumie, że nasze żaÅ‚obne obyczaje to nie delectatio morosa, i nie przestanie przemawiać jÄ™zykiem tyleż bogatym, co pustym, skrzÄ…cym siÄ™ zupeÅ‚nie niepotrzebnymi bÅ‚yskotkami, uważam, że to wÅ‚aÅ›nie jej myÅ›li a nie zawartość naszych martyrologicznych szuflad sÄ… niebezpiecznÄ… toksynÄ…. Niebezpieczna oczywiÅ›cie tylko dla tych, którzy po niÄ… siÄ™gnÄ…. WiÄ™kszość spoÅ‚eczeÅ„stwa ma naturalny zdrowy instynkt i jeÅ›li siÄ™ga po jakÄ…Å› toksynÄ™, to jak autor tych sÅ‚ów, jedynie po swoje 200 gram. Jeżeli toksyna ma siÄ™ zmienić w lekarstwo, to usilnie proszÄ™ autorkÄ™ o wiÄ™kszÄ… komunikatywność i zrezygnowanie z napuszonego stylu. Qui hui( tak, tak, nie przez ch) par est? - Ja, przyznajÄ™, z trudem.

KomunikatywnoÅ›ci za to nie można odmówić blizowej poezji. To rzeczywiÅ›cie rzadkość, że do czytania wiersza nie trzeba siadać ze sÅ‚ownikiem wyrazów obcych czy też z encyklopediÄ…. Wiersze zamieszczone w kwartalniku sÄ… naprawdÄ™ wysokiej próby. Redaktor Boros wziÄ…Å‚ sobie do serca uwagi, by prezentować także tych poetów, którzy zwiÄ…zani od dawna z GdyniÄ…, obecnie rzadko goszczÄ… w literackich pismach. Dlatego możemy smakować piÄ™knÄ… lirykÄ™ zwiÄ…zanej z GdyniÄ… przez fakt zamieszkiwania od wielu lat na Grabówku, Joanny Sabury- Kmieć, której wiersze idÄ… „przez caÅ‚e stulecia Morskiej” pochylajÄ…c siÄ™ nad każdym wartym zapamiÄ™tania drobiazgiem i każdÄ… wartÄ… uwiecznienia postaciÄ…. Znakomitego lirycznego kronikarza ma w osobie poetki Grabówek.Na uwagÄ™ zasÅ‚ugujÄ… też mÄ…dre wiersze Andrzeja Mestwina, pozbawione modnego teraz w poezji mÅ‚odych ekstrawaganckiego efekciarstwa, ale Andrzej to już poeta nie z najmÅ‚odszych roczników.

MÅ‚odszÄ… poezjÄ™ reprezentuje w tym numerze Dawid Majer, poeta mimo mÅ‚odego wieku o ugruntowanej pozycji na literackim rynku oraz ciekawa poetka i od niedawna także prozaiczka, Barbara Piórkowska. Barbara jest autorkÄ… wierszy , które czyta na dołączonej do kwartalnika pÅ‚ycie. Z poetów spoza Wielkiego Miasta jest tym razem RadosÅ‚aw Kobierski, autor wielu tomików poezji, ceniony nie tylko w Polsce ale również tÅ‚umaczony na wiele jÄ™zyków. MocnÄ… stronÄ… „Blizy” byÅ‚y jak dotychczas przekÅ‚ady poetów spoza Polski. Tym razem możemy przeczytać wiersze Wiliama Butlera Yeatsa, tÅ‚umaczone przez niezwykle pracowitego Adama Pomorskiego, któremu chyba żaden jÄ™zyk nie jest obcym. Chociaż sÄ… tacy, którzy temu zasÅ‚użonemu tÅ‚umaczowi , doceniajÄ…c jego znakomite opanowanie jÄ™zyka, odmawiajÄ… tej iskry Bożej, jaka do pisania i tÅ‚umaczenia poezji jest potrzebna.

Nie brakuje oczywiÅ›cie prozy. Tym razem Redakcja prezentuje nam opowiadania Daniela Odiji i Adama KamiÅ„skiego. U Adama ciekawa pointa ratuje wydawaÅ‚oby siÄ™ banalnÄ… opowieść. Mam nadziejÄ™, że to nie przypadek, lecz zamierzony efekt. Jest jak zwykle znawca Gdyni SÅ‚awomir Kitowski i staÅ‚y fragment blizowych prezentacji, czyli kolejny odcinek wspomnieÅ„ PrzemysÅ‚awa Dyakowskiego.OczywiÅ›cie jest też wiele innych, pewnie ciekawych materiaÅ‚ów, ale mój wiekowy umysÅ‚ nie jest w stanie tego wszystkiego ogarnąć, wiÄ™c skupiÅ‚em siÄ™ na lekturze tego, co mnie zaciekawiÅ‚o i co lubiÄ™.

Czy warto czytać „BlizÄ™”? - Może odpowiem, dlaczego ja czytam. Czytam, bo odkrywam Å›wiat dla mnie egzotyczny. PisaÅ‚em już że sÄ… dwie Polski, co trafnie zauważyÅ‚ Wajda. Chyba wÅ‚aÅ›nie w „Blizie” jednÄ… z nich odnajdujÄ™, a że jest dla mnie obca, z zainteresowaniem staram siÄ™ jÄ… poznać. JarosÅ‚aw ZalesiÅ„ski pisze o książce książki Stefana Chwina „Samobójstwo jako doÅ›wiadczenie wyobraźni” , że: „Podważa może ostatni fundament postchrzeÅ›cijaÅ„skiej kultury, w obrÄ™bie której, pomimo tylu wstrzÄ…sów, nadal egzystujemy”.

Otóż tu tkwi być może klucz do naszego (mojego i autorów oraz Redaktorów „Blizy”) rozejÅ›cia siÄ™ dróg. Ja wciąż jeszcze żyjÄ™ w kulturze chrzeÅ›cijaÅ„skiej, a nie postchrzeÅ›cijaÅ„skiej. JeÅ›li należą PaÅ„stwo do osób, dla których post jest niestrawny, jeÅ›li majÄ… PaÅ„stwo przy tym dużą odporność i nie dadzÄ… siÄ™ zbaÅ‚amucić Å‚atwym uogólnieniom, to skoro zadekretowano, że to ma być gdyÅ„ski kwartalnik, skoro innego nie mamy i mieć nie bÄ™dziemy, bo takiego finansowego wysiÅ‚ku po raz drugi prezydent Szczurek nie udźwignie, czytajmy ten liczÄ…cy sobie ponad 250 stron kwartalnik, momentami nawet artystyczny. Każdy znajdzie w nim coÅ›, co go zainteresuje. Cena przy tym jest niewygórowana, bo taka mnogość za jedyne 12 zÅ‚, w tym dołączona pÅ‚yta CD z wierszami czytanymi przez autora.

Warto wiÄ™c moim zdaniem zajrzeć do kwartalnika nam ciemnogrodzianom, by kontrolować, co też jasnogrodzianie knujÄ…. Czasem można siÄ™ nieźle uÅ›miać, jak przy lekturze zapisków Adama Wiedemanna, niekiedy zamyÅ›lić nad drogami, jakimi chadza myÅ›l polskiego inteligenta. OczywiÅ›cie czytajmy kwartalnik ostrożnie, bo jad, jaki próbujÄ… nam wszczepić niektórzy autorzy, jest niebezpieczny. Warto jednak zajrzeć do „Blizy” bo ciasnota umysÅ‚owa nie każdego na szczęście piszÄ…cego dopadÅ‚a. Może w nastÄ™pnych numerach „Blizy” niektórzy stali wspóÅ‚pracownicy pisma zamilknÄ… na jakiÅ› czas? „...niech ta cisza trwa, ile sobie chce, nawet i przez okrÄ…gÅ‚y rok, może istotnie dziÄ™ki niej wzniesiemy siÄ™ na wyższy duchowy poziom?”

Czego zwÅ‚aszcza autorowi tych sÅ‚ów, Adamowi Wiedemannowi, szczerze życzÄ™.

 

Z pewnoÅ›ciÄ… warto bywać na promocjach pisma, bo ceny na alkohol wtedy promocyjne (40 gram żołądkowej gorzkiej za jedyne 3 zÅ‚) . Nie zmienia to oczywiÅ›cie faktu, że Balcerowicz musi odejść, ale nie myÅ›lÄ™ co kwartaÅ‚ tego powtarzać, bo nie chcÄ™ być nudny. Patrzmy wiÄ™c Redaktorom uważnie na rÄ™ce, by z tej walki postmodernizmu z postromantyzmem nie zostaÅ‚ dla nas tylko post. BroÅ„my naszej miski kaszki manny i prostujmy zawiÅ‚e drogi myÅ›li Redaktorów. ZresztÄ… już niedÅ‚ugo wybory samorzÄ…dowe i...

I kto wie, może blizowi latarnicy przekonają się, że i bez tego złudnego światełka, jakim nas mamią też potrafimy kierować transatlantykiem kultury, że nie tylko oni przejawiają delectatio morosa

do sztuki?

 

Eksplanacji frenezji jasnogrodzian dokonał frenetycznie

Zbigniew 200 gram Szymański

 


Udostępnij

Autor

obrazek

Zbigniew Radosław Szymański

Urodzony w tych szczęśliwych czasach, gdy Gdynia nie była jeszcze Gdingen a już na szczęście nie Gotenhafen. Żyje do dziś, za co siebie codziennie gorąco przeprasza. Za swoją patriotyczną postawę w podnoszeniu wpływów z akcyzy obdarowany partyzanckim przydomkiem "200 gram". Poeta i ponuryk*.Wydał 3 tomiki wierszy: "Słowa śpiącego w cieniu gilotyny"(2001), "Oczy szeroko zamknięte"(2005) oraz "Piąta strona świata" (2009).Pisze także limeryki, fraszki satyry. Jego "plujki" nie oszczędzają nikogo, nie wyłączając autora. <br /> * Ponuryk - satyryk piszący satyry tak ponure, ze po ich lekturze tylko siąść i zapłakać.

Dodaj komentarz



Regulamin komentowania

Komentarze

  • cytat (08.06.2010 r. 14.49)

    "Im mądrzej, tym głupiej" (Gombrowicz)

  • prezydent (08.06.2010 r. 8.40)

    nakazuję czytać! Wszak wydaję na to pismo 200 tys zł rocznie.

  • ? (07.06.2010 r. 23.58)

    ktoś to w ogóle czyta?

  • wódka po 3 zÅ‚ (07.06.2010 r. 15.14)

    Kiedy następna promocja? Przyjdę z kumplami. Swoją drogą promować "Blizę" poprzez obniżenie ceny wódki to świetny pomysł.Idąc tym śladem szczurek powinien obniżyć ceny barze mlecznym słonecznym - duży elektorat!!!

  • NiewÄ…tpliwie (07.06.2010 r. 13.24)

    po wyborach samorządowych, w czasie których światła redakcja Gazety Świętojańskiej oraz jej bojówki obalą znienawidzonego prezydenta Szczurka, będzie to możliwe :)

  • tabu (07.06.2010 r. 13.10)

    Zbigniew Szymański na redaktora naczelnego "Blizy"!!!!! Pisze po polsku - czyta się wybornie, w odróżnieniu od bełkotnika redakcyjnego.

  • LÅ›cimir (07.06.2010 r. 11.59)

    Wódka postawiona Zbigowi 200g - przez redaktora H. ( czego byłem świadkiem) ,nie zamydliła Panu oczu i nie odebrała trzeźwego spojrzenia. Brawo!

  • no, wÅ‚aÅ›nie... (07.06.2010 r. 7.43)

    Czy to nie jest zbyt hermetyczny bełkot?

  • maciej (06.06.2010 r. 23.44)

    swietna recenzja: wiedza, dowcip, celnosc.. moze tylko nieco "chmurny zarys zbuntowanego czola". Gram 200 powinien redagowac rowniez Blize! Czytalem z wiekim zainteresowaniem te recenzje i dopiero po niej z checia siegne po szable!

  • to (06.06.2010 r. 23.07)

    jest pismo o ambicjach na miarę Sea Towers, ale niestety autorzy brną w postmodernistyczny bełkot.

  • problem z BlizÄ… (06.06.2010 r. 22.45)

    przeczytałem 3. numer "Blizy", a większość przekartkowałem. Nic tam oprócz wspomnień Dyakowskiego nie znalazłem, a rozmowa redakcyjna jest żenująca - przecież ci ludzie nie mają (może poza Huellem) nic do powiedzenia!!! Problem z Blizą polega na tym, że nikt oficjalnie nie powie, że to chłam, bo każdy chce tam drukować - podobno świetnie płacą. Polecam recenzję "Lalki" - w gimnazjum autor zrobiłby furorę, ale w liceum już nie.